Nazywam się Andrei Zhalevich. Jestem niezależnym metabadaczem i twórcą sposobów myślenia i rozważania, uświadamiania i rozumienia, rozwoju i samorozwoju, uzdrawiania i samoleczenia, pisarzem i autorem metodologii doświadczania „Światorozumienie”.
Urodziłem się w 1978 roku we wsi Siwica niedaleko zamku w Krewie, gdzie w 1385 roku podpisano unię krewską między Królestwem Polskim a Wielkim Księstwem Litewskim oraz w pobliżu majątku rodzinnego Agińskich, gdzie w 1794 roku powstał słynny Polonez №13 „Pożegnanie z Ojczyzną” Michaiła Kleofasa Agińskiego.
Od najmłodszych lat miałem charakter badacza i dążenie do zadawania trudnych egzystencjalnych (od łac. exsistentia — „istnienie”) i transcendentalnych (od łac. transcendens „przekraczający, wychodzący poza granice”) pytań. Jeszcze przed szkołą nękałem tatę swoimi pytaniami „Skąd się wzięliśmy”, „Jak powstała Ziemia, Słońce i gwiazdy”, „Po co żyjemy i w czym sens naszego życia”?
Jeszcze w wieku przedszkolnym, obserwując gwiazdy i porównując odpowiedzi taty na moje pytania oraz jego opowieści o budowie atomu, komórek ciała i układu słonecznego, samodzielnie zauważyłem podobieństwa między Makro- i Mikro-kosmosem (prawa hermetyczne) i sformułowałem swoje własne Zrozumienie Świata o Wszechświecie jako Kosmicznej Jedności i rządzącym nim Wyższym Rozumie.
I dopiero później, gdzieś podczas studiów na wydziale geograficznym Białoruskiego Uniwersytetu Państwowego i mieszkając w akademiku ze studentami fizyki (którzy później zostali doktorami nauk fizyczno-matematycznych), z wielkim zdziwieniem uświadomiłem sobie, że od najmłodszych lat podzielałem wszystkie myśli Władimira Wernadskiego o „Noosferze” (Sferze Rozumu) i jak Konstanty Ciołkowski również byłem zwolennikiem „biokosmizmu” i „panpsychizmu”. W dzieciństwie po prostu nie wiedziałem, że to się tak nazywa. Jak Nikola Tesla, od najmłodszych lat wierzyłem, że cały Wszechświat jest żywy, że nasza Ziemia jest jednym superorganizmem, jak to opisano w „Hipotezie Gai” Jamesa Lovelocka, „Teorii żywej Ziemi” geologa Igora Janickiego i pracach biofizyka Aleksandra Cziżewskiego o „rytmach kosmicznych i ich wpływie na nasze życie, działalność, historię”, „o wzajemnej zależności wszystkiego od wszystkiego we Wszechświecie” i „o totalnej inteligencji tego, co biolodzy błędnie uważają za ‚martwe’”.
Jeszcze później podczas moich podróży po prehistorycznych sanktuariach i miejscach mocy Indii oraz studiowania praktycznej filozofii wschodniej dowiedziałem się, że moje Zrozumienie Świata od najmłodszych lat niemal w pełni pokrywa się ze starożytną filozofią kaszmirską Paradwajty (z sanskrytu „Absolutna Jedność”) i tybetańskim nauczaniem Dzogczen (w przekładzie „Wielka Doskonałość” lub „Nieskończona Pełnia”). Ale w dzieciństwie nie słyszałem jeszcze o tych starożytnych naukach filozoficznych.
Moje babcie i dziadkowie ze strony matki zajmowali się znachorstwem i leczyli ludzi z różnych chorób, których nie mogli wyleczyć lekarze. Obserwując działalność znachorską babci Julii, miałem wiele pytań, na które nie mogła odpowiedzieć. Dlatego samodzielnie szukałem odpowiedzi w wiejskiej bibliotece. Zacząłem interesować się parapsychologią i ufologią. Dlatego moim ulubionym czasopismem było radzieckie ateistyczne wydanie „Nauka i religia”, a ulubionymi programami telewizyjnymi były „Evidentne — Niewiarygodne”, „Pod Znakiem Pi” i „Człowiek. Ziemia. Wszechświat”.
Pewnego razu w dzieciństwie oglądając film „Duch zamku Morrisville” („Fantom Morrisvillu”, 1966), gdzie jogin demonstrował swoje zdolności nadprzyrodzone, zacząłem czasami koncentrować się na jednym punkcie. Nie wiedziałem wtedy, że nazywa się to „medytacją”. Ale wtedy zaczęła się moja pierwsza joga.
Moimi ulubionymi przedmiotami w szkole były fizyka i chemia, geografia i historia. Od fizyki i chemii oczekiwałem odpowiedzi na moje pytania o skład materii, budowę wszechświata i inne wymiary. Od historii i geografii oczekiwałem lepszego zrozumienia tego, co dzieje się na świecie. Wówczas przed rozpadem ZSRR całymi nocami łowiłem „Radio Wolność” i „Deutsche Welle”, skąd czerpałem informacje, które bardzo różniły się od tego, co mówiono w radzieckiej telewizji, ale znacznie lepiej odzwierciedlały naszą rzeczywistość. Od tamtych czasów rozpocząłem własne badania nad historią, przepytując starszych ludzi, którzy byli bezpośrednimi żywymi świadkami różnych wydarzeń. Jeden po drugim burzyłem sowieckie mity propagandowe i uczyłem się myśleć głębiej. To wtedy zacząłem rozwijać to, co teraz nazywa się myśleniem analitycznym lub krytycznym.
W 1995 roku zająłem 1 miejsce na Republikańskiej Olimpiadzie Geograficznej, co dało mi możliwość dostania się bez egzaminów na wydział geograficzny Białoruskiego Uniwersytetu Państwowego. Ale będąc zwykłym chłopcem wiejskim z odległej prowincji, od razu poczułem ogromny brak umiejętności i mój niski poziom intelektualny w porównaniu z absolwentami obwodowych liceów i gimnazjów, z którymi się uczyłem. Ze wszystkich przedmiotów uniwersyteckich dobrze znałem tylko geografię i chemię, i w ogóle nie umiałem ani formułować swoich myśli, ani nawet dobrze mówić. Zrozumiałem, że nie zdołam zdać nawet pierwszej sesji i zostanę wydalony z Uniwersytetu.
Zastanawiałem się, co można zrobić, aby jak najlepiej zmniejszyć moje ogromne opóźnienie w stosunku do kolegów z roku. Trzeba było bardzo wiele nadrobić, a jednocześnie nie pozostawać w tyle w przyswajaniu nowej wiedzy. A pozostawały tylko 4 miesiące do pierwszej sesji.
Przypomniałem sobie słowa mojego cudownego nauczyciela geografii A. Z. Owczynnikowa, który dawał mi radę: „W Mińsku jest biblioteka narodowa..., na pewno się tam zapisz, a jeśli czegoś nie będziesz wiedział - idź tam i znajdziesz wszystko, co potrzeba". Dlatego poszedłem do "narodówki" i... byłem zszokowany. Ile dużo książek! Znalazłem najlepsze monografie ze wszystkich moich przedmiotów i zadałem sobie pytanie: „Jak to wszystko do sesji zdążyć przeczytać"? Przez całe życie nie przeczytałem tyle książek, a tu trzeba przeczytać w 4 miesiące, a może nawet nie po jednym razie... Pomyślałem, że potrzebna jest jakaś metoda. Znowu przypomniałem sobie słowa mojego nauczyciela, który mówił „...tam znajdziesz wszystko, co potrzebne"! Znaczy trzeba szukać książki o tym, jak nauczyć się szybko czytać książki. I znalazłem nie jedną, a około dziesięciu takich książek. W pierwszej kolejności zacząłem je czytać i od razu stosować w praktyce metody szybkiego czytania. Dlatego pierwszą sesję na Białoruskim Uniwersytecie Państwowym, będąc kiedyś słabym uczniem nawet w szkole wiejskiej, zdałem ze średnią 5,0 (w pięciostopniowym systemie). Tak samo zdałem drugą, trzecią i kolejne sesje... Dostałem się na najbardziej prestiżową specjalizację „Planowanie regionalne i zarządzanie gałęziami produkcji", zacząłem pracować w Laboratorium Badawczym „Problemów Społeczno-Ekonomicznych Białorusi i krajów WNP", gdzie prowadziłem samodzielne badania analityczne (zostałem współautorem raportów naukowych dla Ministerstwa Gospodarki i Ministerstwa Rolnictwa). Tam zdobyłem dobre doświadczenie w dziedzinie globalnego, wszechstronnego, kompleksowego myślenia geo-ekologicznego.
Ale brakowało mi wiedzy na temat metod analizy. Dlatego równolegle dostałem się na Specjalny Wydział Biznesu i Technologii Informacyjnych Białoruskiego Uniwersytetu Państwowego, gdzie według programu Uniwersytetu Kolorado (USA) zdobyłem wykształcenie analityka w dziedzinie „Cybernetyki Ekonomicznej".
W rezultacie, na podstawie ogólnej oceny, publikacji i wystąpień na konferencjach, były słaby uczeń ze szkoły wiejskiej został uznany za najlepszego absolwenta Białoruskiego Uniwersytetu Państwowego w 2000 roku! Za swoją działalność naukową zostałem nagrodzony dyplomami Rektoratu Białoruskiego Uniwersytetu Państwowego i Prezydium Białoruskiego Towarzystwa Geograficznego, a także byłem stypendystą Funduszu Jerzego Sorosa i Funduszu Badań Podstawowych Białoruskiego Uniwersytetu Państwowego.
Co więcej, jedna z moich prac dyplomowych została uznana za napisaną na poziomie dysertacji kandydackiej. A na drugą pracę dyplomową na Białoruskim Uniwersytecie Państwowym nie znaleziono wykwalifikowanego promotora naukowego. Otrzymałem skierowanie na studia doktoranckie, ale zrezygnowałem z kariery naukowej na rzecz działalności praktycznej, chociaż ani przez chwilę nie zapomniałem o dalszej edukacji (Szkoła Biznesu IPM, Moscow Business School, Republikański Instytut Szkolnictwa Wyższego, szereg innych szkół analitycznych) i nieustannym samorozwoju.
Kiedy na pierwszym roku studiowałem książki o szybkim czytaniu, znalazłem w nich odniesienia do książek o samorozwoju, strategii rozwoju kariery i osiąganiu sukcesu. Dobrze znając metody szybkiego czytania, na ten temat przeczytałem wtedy tysiące książek (każdego dnia nie mniej niż 10!). W ten sposób stopniowo zacząłem zdobywać wykształcenie w tym kierunku, który później (po około 10 latach) przyjdzie do nas pod nazwą "coaching". I jak zawsze zastosowałem w praktyce wiedzę o osiąganiu sukcesu, pomagając wielu ludziom zrobić świetną karierę. Okazuje się, że zajmowałem się coachingiem na długo przed jego oficjalnym pojawieniem się.
Po uniwersytecie z powodzeniem zajmowałem się pracą analityczną w Wydziale Ekonomii i Przemysłu Rejonowego Komitetu Wykonawczego w Smorgoniach, byłem ekspertem Białoruskiej Izby Handlowo-Przemysłowej, której oddział zorganizowałem i w pełni zautomatyzowałem, a następnie zorganizowałem nowy kierunek w Centrum Informacyjnym BelGPP. Od tego czasu rozpoczęła się moja aktywna działalność konsultingowo-organizacyjna: albo organizowałem lub reorganizowałem przedsiębiorstwa, albo optymalizowałem procesy biznesowe, albo szukałem głębokich przyczyn problemów systemowych, albo doradzałem w zakresie zrównoważonego rozwoju.
Z woli losu miałem okazję pracować na odpowiedzialnych i kierowniczych stanowiskach oraz realizować złożone projekty korporacyjne (BelGPP, PO MTZ, Belgazprombank, Belarusbank i inne). Swoje innowacyjne podejścia przedstawiałem w Szkole Biznesu Białoruskiego Uniwersytetu Państwowego, Centrum Innowacyjnego Zarządzania RIWŚ, Akademii Sztuk Pięknych, różnych centrach szkoleniowych i własnych projektach edukacyjnych (Akademia Brainbuildingu, Akademia Zrównoważonego Rozwoju, Instytut Innowacji Systemowych, INSIGHT-Instytut i inne).
Byłem również organizatorem największych i najgłośniejszych w Białorusi forów biznesowych i konferencji ekonomicznych tamtych czasów.
Moje publikacje i wywiady na temat innowacyjnego rozwoju były publikowane przez wszystkie największe dzienniki biznesowe Rosji, Ukrainy i Białorusi ("Dyrektor", "Dyrektor Generalny", "Innowacyjny Menedżment", "&.Strategie", "Pierwszy", "CEO", "Doradca", "Business Excellence", "Nowy Menedżment", "Zarządzanie Jakością", "Doradztwo Organizacyjne", "TEO: Technika, Ekonomia, Organizacja", "Inteligentna Produkcja", "Alternatywa", "Zarządzanie Kryzysowe", "Dyrektor Finansowy", "Główny Ekonomista", "Służba PR", "Marketing w Rosji i za granicą", "Nowy Marketing", "Nowości Marketingowe", "Marketing: Idee i Technologie", "Merkuriusz", "Dział Reklamy", "O Reklamie", "Nowa Ekonomia", "Zarządzanie Personelem", "TOP-Osoba", "Marketing Przemysłowy", "Kultura Korporacyjna", "Sprawa", "Kluczowe Pytanie" i inne).
A za jeden ze swoich artykułów zostałem nawet nagrodzony dyplomem "Najlepszy Autor 2009 Roku" przez biznesowy portal Międzynarodowej Społeczności Menedżerów "E-Xecutive" i zaliczony do kategorii "Złotego Autora".
Szczytem mojej "gwiazdorskiej" kariery biznesowej była własna firma konsultingowa LLC "Instytut Innowacji Systemowych", zajmująca się opracowywaniem w dziedzinie innowacyjnego myślenia, sztucznej inteligencji i rozwoju systemów rozwoju! Po stażu w najlepszych szkołach biznesu USA na temat "Rozwoju Edukacji Ekonomicznej i Biznesowej" od 2010 roku zajmuję się wyłącznie działalnością badawczą, doradczą i edukacyjną.
Ponadto od najmłodszych lat najbardziej interesowały mnie pytania o to, jak można się czegoś dowiedzieć, wiedza o tym, jak zdobywać wiedzę, sposoby poznawania nowego. W szkole nawet nazywano mnie "Archimedesem" i "Zwiadowcą". Dlatego nigdy nie przegapiłem żadnej okazji, aby rozszerzyć mój metodologiczny aparat poznawania i myślenia.
I w 2001 roku los zetknął mnie z wynalazcą, byłym dyrektorem Wileńskiej Fabryki Komponentów Radiowych, przedsiębiorcą, pierwszym kooperatorem na Białorusi i po prostu wszechstronnie wykształconym człowiekiem Piotrem Korniakiem, który już wtedy opowiadał mi o telefonii IP i nanotechnologiach. Ten wysoki intelektualista-wynalazca i innowacyjny przedsiębiorca podzielił się ze mną tym, jak wykorzystuje do lepszego zrozumienia tego, co dzieje się w świecie i życiu, wiedzę o "Prawach Karmy" czyli prawach głębokich powiązań przyczynowo-skutkowych.
Od tego czasu, równolegle z moją różnorodną aktywnością biznesową i społeczną, zacząłem studiować metody analizy metafizycznej, czyli sposoby poszukiwania głębokich pierwotnych przyczyn problemów, odkrywania sedna istoty zjawisk, znajdowania wewnętrznych zasobów na rzecz zrównoważonego rozwoju. W tym celu zacząłem równocześnie studiować różne filozoficzno-mistyczne systemy starożytności (gnostycki, hermetyczny, kabalistyczny, suficki, zaratusztriański, celtycki, runiczny, wedyjski, jogi, tamilski, daoistyczny, buddyjski, bońskii, majański, toltecki, szamański) i porównywać ich Tajne Doktryny między sobą.
Studiując metafizykę i ezoterykę, ze zdziwieniem zobaczyłem, że metody analizy metafizycznej i różne nauki ezoteryczne są obowiązkową częścią edukacji elitarnej w zamkniętych szkołach dla możnych tego świata i są wykorzystywane w pracy "trustów mózgowych" ("Brain Trust") i "fabryk myśli" ("Think Tanks"): firm konsultingowych, grup eksperckich, ośrodków analitycznych, które opracowują strategie dla krajów i ich sojuszy, a także przygotowują informacje do podejmowania ważnych decyzji na najwyższym szczeblu.
Dlatego poświęciłem dużo czasu na studiowanie praktycznych kierunków analityczno-prognostycznych i konsultacyjno-doradczych w metafizyce, wśród których na przykład daoistyczny system "I-Cing" ("Księga Przemian"), wedyjska "Lila Dżniana-Czaupada" ("Boska Gra Życia"), marathijska "Szachy Mędrców", suficka "Enneagram", majański "Tzolkin" ("Moduł Harmoniczny"), a także różnych szkół staroźytnej filozofii praktycznej "Sanatana Dharmy" ("Wiecznie Aktualnej Mądrości"), które leżą u podstaw między innymi takich nauk, jak "Joga" (w tłumaczeniu z sanskrytu "Jedność"), "Ajurweda" ("Sztuka Życia" lub "Medycyna Wedyjska"), "Wastu-Szastra" ("Sztuka Harmonizacji Przestrzeni"), "Artha-Szastra" ("Nauka o Pożytku, Życiu Praktycznym" lub "Sztuka Władzy i Zarządzania"), "Dźjotisz" ("Światło {Absolutnej Prawdy}" lub "Astrologia Wedyjska") i innych mistrzostw. No i oczywiście różne kierunki astrologii (klasyczna, awestyjska, wedyjska, uraniczna, majańska, kabalistyczna, chińska), do której mam jakąś intuicyjną skłonność jeszcze od dzieciństwa.
Te nauki pozwoliły mi na przykład przewidzieć początek konfliktu zbrojnego między Ukrainą a Rosją w 2014 roku i ostrzec dużo wcześniej wielu ludzi o nadchodzącej wielkiej wojnie, która rozpoczęła się w 2022 roku.
Studiując źródła ze starożytnych tradycji Wiecznie Aktualnej Mądrości różnych narodów, cały czas zadawałem sobie pytanie, a gdzie są nasze rodzime Wedy, te które mieli nasi przodkowie przed przyjściem chrześcijaństwa? Poszukiwałem źródeł pierwotnych, analizowałem ich autentyczność, wykrywałem sekciarskie nowatorstwa i propagandowe fałszywki służb specjalnych. Wykopałem wiele ciekawych rzeczy, ale dotąd nie znalazłem żadnego wiarygodnego źródła pisemnego systemu światopoglądowej wiedzy naszych przodków (są tylko przypuszczenia). Dlatego postawiłem sobie zadanie, aby na podstawie pojedynczych kawałków naszej najstarszej w Europie Ludowej Mądrości (folkloru) i uniwersalnych dla wszystkich systemów zasad filozofii natury (Mądrości Przyrody) stworzyć własny wkład w Rozumienie Świata, który byłby w najwyższym stopniu odpowiedni dla wymagań czasu i bliższy naszej mentalności i fizjologii niż na przykład te same odległe dla nas wschodnie tradycje duchowe.
Oczywiście musiały mieć na mnie wpływ moje korzenie rodowe. Mając po stronie ojca pochodzenie ze starożytnego, a dokładniej przedhistoryczno-bylinnego rodu "Wial" (jednego rdzenia z nazwą rzeki Wielia i imieniem boga Wialesa), a po stronie matki ze znachorczo-szlacheckich rodów z symbolami miłosierdzia i duchowości na swoich herbach, nie mogłem przejść obojętnie obok tematu leczenia zdrowia ludzi i uzdrawiania duszy.
Dlatego za przykładem babci Julii, która mnie wychowywała, od najmłodszych lat praktykowałem znachorstwo, najpierw leczyłem bóle głowy i zębów. Później, już po uniwersytecie zdobyłem wykształcenie w dziedzinie medycyny alternatywnej i zacząłem leczyć ludzi za pomocą energii kosmicznej, uniwersalnej, a nawet wyleczyłem ludzi, od których odżegnali się lekarze. Jeszcze później zrozumiałem, że należy leczyć nie ciało człowieka, ponieważ choroba fizyczna jest tylko konsekwencją wewnętrznego rozstroju, a świadomość i duszę człowieka, i w każdej fizycznej "chorobie" są swoje głębokie metafizyczne przyczyny pierwotne i wyższe przeznaczenia dla rozwoju świadomości i uzdrowienia duszy. Tak stopniowo zacząłem zajmować się tym, co dziś jest znane jako "psychosomatyka". Z czasem moja strona internetowa poświęcona psychosomatyce stała się najbardziej autorytatywna i najczęściej odwiedzana w rosyjskojęzycznym Internecie i zgromadziła ponad 9 milionów unikalnych odwiedzających. Uważnie obserwując rozwój społeczeństwa i degradację środowiska, zrozumiałem, że wkrótce najbardziej palącym problemem będzie właśnie zdrowie ludzi, które łatwiej wzmocnić niż leczyć. Dlatego w pierwszej kolejności dla siebie i swoich bliskich zacząłem szukać skutecznych praktyk wzmacniania zdrowia.
Spośród praktyk uzdrawiających zawsze najbardziej interesowały mnie proste i skuteczne metody leczenia niekonwencjonalnego oraz samouzdrawiania. Dlatego uczyłem się, uczę i będę kontynuował naukę różnych metod uzdrawiania człowieka, które możemy wykorzystywać do zachowania i poprawy naszego zdrowia.
Badanie ludzkiego organizmu i różnych praktyk uzdrawiających pozwala mi bardziej systemowo, organicznie i harmonijnie podchodzić do opracowywania mojego "Rozumienia Świata", jednym z głównych kryteriów poprawności którego jest właśnie zdrowie: "Właściwe Rozumienie Świata przez człowieka powinno poprawiać jego zdrowie i los"!
Takie szerokie i wielogałęziowe podejście do poznawania świata, łączące nowoczesne zachodnie myślenie logiczno-analityczne z starożytnymi, sprawdzonymi przez wieki wschodnimi praktykami duchowymi, pozwoliło mi napisać całą serię książek. Wydane w największej rosyjskiej oficynie wydawniczej "Eksmo" kilka moich książek z dziedziny filozofii stosowanej w latach 2013-2014 nie tylko stały się bestsellerami na największej rosyjskiej platformie internetowej OZON.ru, ale zostały nawet opublikowane w ekskluzywnych prezentowych oprawach VIP i kolekcjonerskich oprawach artystycznych ręcznie wykonanych z użyciem starożytnych technologii oraz zdobionych złotem płatkowym, perłami, kryształami Swarovskiego, aksamitem, grawerunkiem, filigranem, złoconym i srebrnym, wypukłym i ślepym tłoczeniem oraz innymi ozdobami - obok światowych pism (obok ksiąg Biblii, Koranu, Awest) oraz dzieł wielkich klasyków i największych myślicieli przeszłości (razem z pracami Konfucjusza, Platona, Arystotelesa, Plutarcha, Polibiusza, Seneki, Marka Aureliusza, Hipokratesa, Leonarda da Vinci).
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Tak, to jest coś po prostu niesamowitego, jak całe moje życie, wypełnione wszelkiego rodzaju przygodami.
Na przykład jedną z tych niesamowitych przygód w Indiach było to, że zostałem organizatorem ewakuacji obywateli Białorusi, Rosji, Ukrainy, Litwy, Łotwy, Armenii w czasie całkowitej kwarantanny w tym kraju i ogłoszonej przez rząd Indii godziny policyjnej, która faktycznie trwała ponad półtora roku. O tych niesamowitych przygodach i tym, co nasi rodacy przeżyli za granicą podczas ogłoszenia pandemii koronawirusa, szczegółowo przeczytacie w mojej osobnej książce, a tutaj jest artykuł "Jakby był na wojnie: jak Białorusin wracał do domu z Indii" " o tych niesamowitych przygodach, pierwotnie opublikowany w gazecie "Argumenty i Fakty" (05/05/2020).
Obecnie nadal zajmuję się interdyscyplinarnymi metabadaniami i opracowywaniem mechanizmów oraz metod poznania i "samorozwoju kwantowego", tworząc nowy system Światorozumienia. Swoimi pracami dzielę się w moich książkach i publikacjach, a także podczas spotkań Oświecenia w O'Światłycy i naszych twórczo-analitycznych Myślárniach.
Nazywam siebie niezależnym badaczem i tajnym doradcą lub doradcą w szczególnie ważnych sprawach.
A moim obszarem zainteresowań jest wszystko, co może mi pomóc lepiej zrozumieć to, co dzieje się we mnie i wokół mnie, oraz wszystko, co może pomóc poprawić moje życie, mój świat wewnętrzny i kondycję fizyczną, a także środowisko i Wszechświat zewnętrzny!
Dodatkowe informacje można uzyskać korzystając z kontaktów, które można znaleźć TUTAJ!