W ostatnim stuleciu bardzo rozpowszechnił się mit o masowym oświeceniu społeczeństwa. I prawie każdy teraz ma bardzo szkodliwą pewność siebie co do swojego wysokiego wykształcenia. Ale czy naprawdę tak jest?
Samemu człowiekowi trudno zrozumieć, że jest niewykształcony, ponieważ do zrozumienia swojego niewykształcenia potrzebne jest także wykształcenie. Powstaje pułapka poznawcza, z której trudno się wydostać. Tym bardziej, że wszystko wokół wspiera iluzję doskonałego wykształcenia. I propagandowe bajki o wysokim rozwoju naszej edukacji, i nie wiadomo na jakich danych i jak obliczone rankingi IQ, i dyplom, na przykład, „BGU” („Barańskiego Uniwersytetu”), który w rozwiniętym kraju nie przeszłyby atestacji nawet na poziomie zwykłego college’u. I to dotyczy nie tylko naszych prowincjonalnych uczelni, przemianowanych w „uniwersytety” i produkujących pewnych siebie nieuków. Kiedyś będąc na stażu na amerykańskich uniwersytetach na temat „Rozwój edukacji ekonomicznej i biznesowej” zapytałem prorektora naszego najbardziej elitarnego uniwersytetu – głównej kuźni kadr IT, jak oceniłby pozycję swojej uczelni wśród amerykańskich uniwersytetów pod względem poziomu i jakości edukacji, jego odpowiedź bardzo mnie zdziwiła. Pod wpływem jeszcze sowieckiej propagandy i wystąpień M. Zadornowa byłem naprawdę przekonany, że nasza edukacja jest najlepsza na świecie. Ale od prorektora usłyszałem: „Andrzeju, obawiam się, że cię rozczaruję, ale gdyby nasz uniwersytet musiał przejść atestację w USA, to raczej nie przeszlibyśmy nawet na poziomie college’u”… I przypomnę, że była to odpowiedź prorektora naszego najbardziej elitarnego uniwersytetu…
Dlatego uważam, że w rzeczywistości naszym ludziom brakuje nie tylko dobrej edukacji, ale czasem nawet elementarnego oświecenia i nawet podstawowej umiejętności czytania i pisania.
Dlatego musimy uczyć naszych ludzi: dobrze czytać, pisać, liczyć… Ktoś odpowie: „Co za głupstwo?.. Nasi ludzie są tacy wykształceni… I poziom IQ jest najwyższy w Europie… Czytać, pisać i liczyć przecież umieją”.
Ale mówię tu o prawdziwym szlacheckim oświeceniu, a nie o formalnym średnim wykształceniu dla mas, tłumu czyli „wykształconych konsumentów”, aby mogli przeczytać etykietę na produkcie, wypełnić formularz rekrutacyjny i obliczyć, ile pieniędzy zostało do następnej wypłaty.
Nie mówię o czytaniu, pisaniu i liczeniu na poziomie szkoły podstawowej czy średniej, ale o kompetencjach, które są potrzebne, aby zrozumieć, co dzieje się na świecie, który ciągle się komplikuje. O umiejętnościach, które muszą posiadać ludzie pragnący stać się intelektualną elitą, prawdziwymi liderami i odrodzicielami swoich narodów i krajów.
Dlatego w naszej O’Swiatlicy stawiamy sobie za cel najpierw nauczyć ludzi dobrze czytać, pisać i liczyć.
- CZYTAĆ nie tylko slogany na reklamowych szyldach i krótkie, dostosowane do bezmyślnego tłumu, sprzedające posty infocyganów i politycznych manipulatorów w mediach społecznościowych. A czytać poważne, warte przeczytania prace i dzieła warte poświęcenia na nie czasu. I nie tylko czytać to, co jest napisane, ale także czytać „między wierszami” to, co nie jest napisane, niepowiedziane, niedopowiedziane i niedomyślane przez samego autora. Czytać krytycznie, rozumiejąc motywy i cele napisania dzieła, zastanawiając się, dlaczego zostało napisane, jak na nas wpływa i do czego, do jakich wniosków i jakich działań lub bezczynności autor nas skłania. Czytać rozważnie, sprawdzając fakty, obliczając i odkrywając prawdę i kłamstwo, rzeczywistość i fikcję, oświecenie i propagandę, fakty i fejki. Czytać, rozumiejąc, gdzie autor sam przypadkowo się myli, a gdzie celowo wprowadza czytelnika w błąd. Czytać szybko, opanowując specjalne techniki szybkiego czytania. W wiodących światowych uniwersytetach istnieją standardy dotyczące szybkości i objętości czytania książek i tekstów. Na przykład w Oksfordzie zwykły student musi czytać codziennie nie mniej (!!!) niż 450 stron tekstów naukowych i technicznych. I to nie tylko przyjemnej literatury pięknej, ale złożonych tekstów naukowo-technicznych. Nie mniej niż 450 stron dziennie! W przeciwnym razie, po pierwsze, po prostu nie będzie w stanie skutecznie się uczyć i zostanie wydalony, a po drugie, nie nauczy się efektywnie pracować z dużymi strumieniami nowych informacji, które cały czas pojawiają się na świecie w naszej erze informacyjnej, co oznacza, że nie będzie dobrym ekspertem w swojej dziedzinie. Uważa się, że absolwent Oksfordu, aby być dobrym ekspertem, powinien czytać Nie mniej niż 450 stron dziennie. A kiedy wtedy pracować i odpoczywać? Dlatego, aby nadążać za nową wiedzą, trzeba nauczyć się szybko i efektywnie czytać. I czytać nie tylko i nie tyle w dosłownym sensie „czytania”, ile umieć pracować z informacją, szybko ją przetwarzać, aby lepiej rozumieć, co dzieje się na świecie!
- PISAĆ nie tylko krótkie opisy pod zdjęciami na Instagramie czy filmikami na TikToku, ale tworzyć obszerne i głębokie teksty, które pomagają dobrze strukturyzować własne postrzeganie świata, wszechstronnie zrozumieć opisywane zjawisko, samodzielnie rozwiązać złożone kwestie. Nie bez powodu na zakończenie poważnego uniwersyteckiego kształcenia broniona jest napisana praca magisterska lub doktorska, a najlepszym ekspertem w danej dziedzinie jest autor artykułów i książek napisanych w odpowiednim obszarze. Kwalifikacje dobrego eksperta zawsze ocenia się na podstawie jego bibliografii, autorytetu i wskaźnika cytowań jego publikacji. Przy zatrudnianiu na odpowiedzialne stanowiska w korporacjach często wymaga się nie tylko CV, ale także na przykład napisania eseju. Umiejętność pisania obszernych tekstów świadczy o poziomie rozwoju i umiejętnościach myślenia. Aby dobrze samodzielnie zrozumieć i stworzyć własną niezależną mapę danej tematyki, trzeba umieć dobrze strukturyzować wiedzę. Szereg artykułów lub napisana książka jest choć niegwarantowanym, ale jednak znakiem, że dana osoba zna się na danym temacie i można z nią o tym porozmawiać. Przy tworzeniu dobrych tekstów (postów, artykułów, esejów, książek) nie wystarczy kopiować i kompilować istniejącego, jak to często robią studenci przy pisaniu prac dyplomowych. W naszej erze informacyjnej trzeba uczyć się samodzielnie generować nową wiedzę. I umieć to robić mistrzowsko, ponieważ sztuczna inteligencja już od dawna, na długo przed pojawieniem się czatu „GPT”, pisała na przykład doskonałe przeglądy rynków dla magazynu „The Wall Street Journal”. Dlatego kopiowanie teraz nie wystarcza. Potrzebny jest głęboki umysł i kreatywność. Dlatego uczymy się dobrze pisać. I pisać nie tylko i nie tyle w dosłownym sensie „pisania”, ile umieć generować nową wiedzę, stawać się źródłami prawdziwej, dokładnej i wartościowej informacji.
- LICZYĆ nie tylko opłaty komunalne czy odsetki od kredytów, ale samodzielnie rozwiązywać skomplikowane, systemowe, wynalazcze i twórcze zadania. Umieć liczyć samodzielnie w czasie, gdy wszyscy chcą liczyć za nas. Bankier podsuwający gotowe wyliczenia rat kredytowych (abyśmy przez całe życie byli jego klientami), lekarz liczący, ile czego mamy pić (abyśmy przez całe życie byli jego pacjentami), rząd również wszystko już za nas policzył: co mamy robić, ile, komu i za co mamy płacić, aby być uczciwymi podatnikami, posłusznymi obywatelami i tak dalej…
Jednak pod słowem „liczyć” rozumiemy nie tylko i nawet nie tyle matematycznie. W rachunkach arytmetycznych nie mamy żadnych szans konkurować ze sztuczną inteligencją. Komputery zrobią to za nas szybciej i dokładniej. Przypominam, że wyższa matematyka to nie tyle arytmetyka i obliczenia matematyczne, co logika, rozum! Liczyć w naszym sensie to: oceniać, rozważać, myśleć, zadawać pytania i znajdować odpowiedzi, myśleć samodzielnie i rozwiązywać złożone zadania, jakie przynosi nam życie. Znajdować głębokie przyczyny systemowych problemów i odkrywać nowe szerokie horyzonty możliwości dla szybkiego wzrostu i zrównoważonego rozwoju, szukać niestandardowych pomysłów i podejmować skuteczne decyzje, opracowywać scenariusze rozwoju wydarzeń i strategie osiągania naszych celów.
Mało kto wie, że istnieją specjalne metodyki rozwoju myślenia, które podnoszą poziom intelektualnych i twórczych zdolności przeciętnej osoby do poziomu genialności.
Kiedyś takimi narzędziami dysponowały tylko zamknięte instytuty badawcze pracujące dla wojska i kosmosu, działy badań i rozwoju korporacji międzynarodowych, analitycy tajnych służb, „brain trusty” czy „think tanki”: firmy konsultingowe, grupy ekspertów, centra analityczne, które opracowywały strategie dla krajów i ich związków. Teraz te narzędzia do rozwoju myślenia i metody efektywnego myślenia są również dostępne dla nas i możemy je razem studiować i praktykować.
Jak zrozumiał uważny czytelnik, wszystkie trzy części podstawowej edukacji wspomniane powyżej: czytanie, pisanie i liczenie (rozważanie lub myślenie) są ze sobą wzajemnie powiązane. Dlatego w naszej O’Światlicy uczymy się razem czytać, pisać, liczyć i wykorzystujemy do tego efektywne technologie kognitywne kwantowej edukacji i rozwoju myślenia. Dlatego zapraszamy was do wspólnego „uczenia się uczenia się” (opanowywania metod szybkiego przyswajania nowej wiedzy)!
